Marta

Nadia (9 miesięcy)

"Zwycięża tylko ten, kto walczy..."

Słowa, które towarzyszą nam od momentu narodzin naszej kochanej córeczki Nadii.

Nadia jest naszym drugim dzieckiem, długo oczekiwanym, urodziła się jako wcześniak-ośmiomiesięczny. Przyszła na świat cztery dni przed Bożym Narodzeniem. To miały być dla naszej rodziny najwspanialsze Święta. Niestety jak okazało się później było zupełnie odwrotnie. Lekarze ze szpitala w którym się urodziła przekazali nam informację, która była dla nas nie do przyjęcia, a jak się później okazało jeszcze nie ta najgorsza. Córeczka urodziła się z martwicą prawej rączki i najprawdopodobniej będzie ją trzeba amputować.

nadia.jpg

W drugiej dobie życia Nadia została przewieziona do Górnośląskiego Centrum Zdrowia Dziecka w Katowicach Ligocie, na Oddział Intensywnej Terapii Noworodka. Tutaj została poddana wszelkim badaniom i konsultacjom. W pierwszej kolejności konsultacja chirurgiczna, która potwierdziła poprzednią diagnozę, iż raczej będzie trzeba amputować rączkę, ponieważ wystąpiła bardzo obszerna i głęboka martwica prawego przedramienia z porażeniem nerwu promieniowego. Następne wyniki przeprowadzonych badań okazały się dla nas tragedią. Okazało się, iż Nadia przeszła bardzo silny udar niedokrwienny mózgu, zespół udarowy móżdżku, które objęły całą prawą półkulę i część lewej. Do tego zdiagnozowano jeszcze zespół tętnicy środkowej mózgu, zakrzep tętnic szyjnych wewnętrznych, zakrzep tętnicy pachowej prawej, niedowład połowiczny lewostronny, anomalię rozwojową odejścia dużych naczyń-wspólne odejście pnia ramienno-głowowego i lewej tętnicy szyjnej wspólnej, niedotlenienie okołoporodowe, zakażenie wrodzone, niedokrwistość, zaburzenia hemostazy, i podejrzenie refluksu żołądkowo-przełykowego. Stan córeczki był bardzo ciężki, nie dawano nam żadnych szans i nadziei na to, że przeżyje.

Kilka dni później Nadia otrzymała jednak szansę i przeszła pierwszy zabieg prawej rączki- nacięcia martwicy, po którym dowiedzieliśmy się, iż nasza rodzina dostała najlepszy, spóźniony prezent świąteczny-prawdopodobnie uratują rączkę. Mijały kolejne dni, tygodnie pobytu w Klinice.

Miesiąc później córeczka przeszła kolejną operację, tym razem wycięcia martwicy. Trochę później okazało się, że zaczyna tą rączką delikatnie poruszać, co było dla nas bardzo ważne ponieważ lewa rączka córeczki jest niedowładna, spastyczna po udarze, więc żadna rączka nie jest w 100% sprawna.

Po trzech miesiącach przyszedł długo oczekiwany dzień, zabraliśmy naszą kochaną córeczkę do domu, gdzie wszyscy z utęsknieniem na nią czekali a zwłaszcza sześcioletni braciszek. Wiedzieliśmy wtedy, że dopiero wszystko przed nami, sporo pracy nas czeka; badania, rehabilitacje, kontrole w poradniach i choć lekarze nie dali nam żadnej nadziei, że może być dobrze to postanowiliśmy zapewnić naszej córuni jak najlepsze warunki do tego aby w miarę sprawnie funkcjonowała. Od drugiego dnia pobytu w domu, rehabilitujemy Nadię pięć razy w tygodniu, od czterech miesięcy zwiększyliśmy odwiedziny u fizjoterapeuty do sześciu razy w tygodniu, zakupiliśmy sprzęty rehabilitacyjne, tak aby w domu w chwili wolnej moglibyśmy rownież my z córeczką poćwiczyć. Korzystamy również z fizykoterapii: laserów, elektrostymulacji, masażu wirowego, lamp rozgrzewających. Staramy się jak możemy, chociaż nie zawsze jest łatwo pogodzić wszystkie obowiązki w domu, tak aby nie zaniedbywać starszego braciszka, który właśnie poszedł do szkoły.

Dziś, po prawie sześciu miesiącach pobytu w domu i kolejnej wizycie, tym razem kontrolnej na Oddziale Kliniki Neurologii w Katowicach z całego serca możemy zapewnić, iż nasze motto ma naprawdę sens...i zrobimy wszystko aby tak dalej było. Będziemy walczyć dalej. Łzy szczęcia płyną, gdy widzimy jak nasze 9-cio miesięczne maleństwo robi coraz większe postępy; od paru miesięcy przetacza się z pleców na brzuszek i odwrotnie, od paru dni posadzona siedzi sama -coraz lepiej utrzymując równowagę, zaczyna zauważać lewą rączkę, dotyka zabawek, wkłada do buzi, przygląda się jej. Na jej buzi często gości uśmiech, jest bardzo pogodną dziewczynką, rozpoznaje nasze emocje, bardzo dużo gaworzy.

Dlatego warto walczyć, nie tracić nadziei, nie poddawać się mimo wielu sprzeciwności.

Rodzice 9cio-miesięcznej Nadii.

  • Odwiedź nasze profile:
  • nasz profil na facebook
  • YOUTUBE